To trzy urządzenia w jednym korpusie: szczoteczka automatyczna, irygator i system monitorowania mycia zębów. W główce znajduje się kamera o rozdzielczości 100 tys. pikseli, która analizuje obraz na bieżąco, a obok niej dysza kierująca strumień między zęby.
Zestaw obejmuje stację dokującą (ładowanie i napełnianie zbiornika), końcówki, kabel USB-C (bez kostki!), a także dedykowaną niepieniącą pastę do zębów i niskopieniący płyn do płukania. Preparaty nie są przypadkowe: piana zasłaniałaby obraz z kamery.
Elektryczna szczoteczka do zębów z kamerą kosztuje obecnie ok. 2000 zł, w zestawie mamy też dodatkową końcówkę, pastę i płyn.
Nasze pierwsze wrażenie? Jest piękna! Zdecydowanie trafia w nasze estetyczne gusta i dla osób, które cenią design, może stać się prawdziwą ozdobą łazienki. To też jeden z tych sprzętów, o które goście na pewno Cię zapytają.
Kamera analizuje 28 obrazów na sekundę. Algorytm AI wykrywa przestrzenie międzyzębowe, a urządzenie kieruje w nie krótki, stożkowy strumień płynu o objętości do 0,15 ml. Do oświetlenia pola pracy Dyson wykorzystuje światło stroboskopowe, a soczewka w kształcie kopuły zwiększa pole widzenia kamery. Całość producent określa jako technologię Gap Optical Targeting™.
Z perspektywy gabinetu najciekawsze jest to, że urządzenie nie mówi tylko „szczotkuj dłużej po lewej”, ale samo próbuje wykonać czynność, którą większość Pacjentów pomija - czyli oczyszczanie przestrzeni międzyzębowych.
Brzmi doskonale! Jako higienistki stomatologiczne wiemy jednak, że najważniejsze pytanie brzmi: jak to rozwiązanie sprawdza się w praktyce?

Do wyboru są trzy tryby: samo szczotkowanie, sama irygacja oraz szczotkowanie z automatyczną irygacją jednocześnie. Osobno ustawia się intensywność szczotkowania: Gentle, Variable lub Deep clean czyli delikatną, zmienną lub głębokie czyszczenie.
Najczęściej używany będzie tryb łączony i taki też stosowałyśmy w naszych testach. Jedna sesja szczotkowania i jedna sesja z automatyczną irygacją dziennie to scenariusz, według którego Dyson liczy czas pracy baterii (do ok. 10 dni).
Jak podaje producent, szczoteczka Dyson działa najlepiej z preparatami z zestawu. Pasta do zębów Dyson jest żelowa, o ciągnącej się konsystencji i praktycznie się nie pieni, a płyn do płukania jamy ustnej Dyson jest przezroczysty, miętowy w smaku. Jeśli ktoś chce używać własnych produktów, producent zaleca pastę bez SLS w formie żelu i przezroczysty płyn - inaczej piana ograniczy działanie kamery. To może być realne ograniczenie dla naszych Pacjentów lub też wyzwanie dla higienistki - podpowiedzieć takie produkty, by mogły być używane z Dyson'em.

Pierwsze zaskoczenie: strumień, którym szczoteczka do zębów strzela między zęby, jest naprawdę subtelny. Spodziewałyśmy się czegoś w rodzaju klasycznego irygatora, a to raczej seria krótkich, delikatnych „strzałów”, ale za to bardzo celnych. Dzięki temu zabieg jest komfortowy nawet przy wrażliwych dziąsłach, a po myciu zostaje wyraźne uczucie świeżości - mocniejsze niż po zwykłym szczotkowaniu z płynem do płukania jamy ustnej na końcu.
Można wybrać irygację automatyczną lub samodzielnie uruchamiać strumień. Na mały minus: mocy irygacji nie można regulować. W porównaniu z klasycznym irygatorem mamy też mniej możliwości dopasowania pracy urządzenia do konkretnej sytuacji klinicznej, np. dobrać odpowiednie końcówki irygatora do oczyszczania okolic mostów czy protez typu overdenture.
Urządzenie ma inną geometrię niż wszystkie szczoteczki do zębów, jakich miałyśmy okazję używać – na rynku nie ma drugiej takiej konstrukcji. Irygatory, nawet te bezprzewodowe z wbudowanym zbiornikiem, również mają inny kształt i zwykle nie trzymamy ich w dłoni tak długo, jak podczas mycia zębów Dysonem.
Trzeba sobie wypracować nowe ruchy nadgarstka i przyzwyczaić się do trzymania jej poziomo, pionowo oraz w każdy inny sposób, który pozwoli dotrzeć do wszystkich zakamarków w jamie ustnej. Na początku będzie to wymagało skupienia i ostrożności. Po kilku dniach zazwyczaj przestaje się o tym myśleć, ale warto o tym wiedzieć przed zakupem, zwłaszcza jeśli kupujemy sprzęt dla osoby starszej lub z ograniczoną sprawnością manualną.

Zaskakująco ergonomiczna i ciekawie zaprojektowana główka z miękkim włosiem! Jest mała, więc dociera praktycznie wszędzie, nawet do tylnych partii czy od wewnętrznej strony dolnych trzonowców. Ma obejmować jedną powierzchnię zęba, dokładnie jak szczoteczki elektryczne czy magnetyczne.
Dodatkowo mamy jednak boczne włosie, które w czasie mycia danej powierzchni już pracuje pomiędzy zębami.
Na ogromny plus: minimalne, ale bardzo efektywne poruszanie się główki podczas pracy szczoteczki. To dodatkowy czynnik wymiatający resztki pokarmowe i płytkę bakteryjną. Takie niuanse zawsze doceniamy!
To może być najmocniejszy punkt tego urządzenia. Możliwość obejrzenia własnych zębów w powiększeniu, na żywo, robi wrażenie – widać przyszyjkowe osady i płytkę nazębną, stan dziąseł przy linii szkliwa, miejsca stale pomijane. Aplikacja dokłada do tego wskazówki i mapę pokrycia, czyli podgląd, które rejony zostały pominięte. Obrazy nie są zapisywane ani wysyłane do chmury, co przy kamerze, która "filmuje nas" w łazience ma bardzo praktyczne znaczenie!
W gabinecie od lat pokazujemy Pacjentom zdjęcia wewnątrzustne i zęby w rozwierakach w odbiciu lusterka, bo to najskuteczniejszy sposób, żeby ktoś zobaczył to, co widzi osoba po drugiej stronie unitu. Tutaj Pacjent dostaje podobny podgląd codziennie, u siebie w domu.
A obraz, to więcej niż tysiąc słów!
Trzeba się z tym pogodzić: przy uruchamianiu strumienia lustro i blat potrafią zostać pochlapane. Przy klasycznym irygatorze często zaleca się zamknięcie ust albo korzystanie z niego pod prysznicem. Tutaj jednak, z perspektywy higienistek, nie jest to rozwiązanie, które szczególnie polecamy. Podczas szczotkowania warto widzieć, co i w jaki sposób czyścimy. Nawet przy dużym doświadczeniu trudno dokładnie umyć zęby „bez podglądu”.
My także patrzymy zawsze w lustro myjąc zęby!
Krople wody w łazience to jednak niewielka cena za możliwość dokładniejszej kontroli oczyszczania jamy ustnej.
Producent zakłada wprawdzie możliwość bezpiecznego używania urządzenia pod prysznicem, dzięki klasie wodoszczelności IPX7. My jednak pozostajemy przy swoim: najlepiej stanąć przed lustrem i obserwować, swoje szczotkowanie.

Czy skończy się nareszcie nasze nawoływanie do nitkowania?;)
To pytanie pada najczęściej, więc odpowiadamy wprost: w naszej ocenie nie powinien zastępować ani nici dentystycznej, ani klasycznej irygacji. Nić mechanicznie zdejmuje biofilm z powierzchni stycznych, a pełnowymiarowy irygator pracuje z inną mocą i objętością płynu. Dyson CameraJet robi coś innego: oczyszcza przestrzenie międzyzębowe przy okazji szczotkowania.
Płytka nazębna przykleja się tak na zębach, jak i miedzy nimi. A przecież nie zastępujesz mycia zębów (mechanicznego ścierania nalotów) samym płukaniem, prawda?
Nie rób więc tego w przestrzeniach.
Jest natomiast druga strona tej samej sprawy. Większość dorosłych -niestety, nad czym ubolewamy i dokładamy starań, by to się sukcesywnie zmieniało - w ogóle nie czyści przestrzeni międzyzębowych, mimo że słyszy o tym na każdej wizycie. Jeśli ktoś i tak nie sięgnie po nić ani irygator, to zdecydowanie lepiej, żeby używał szczoteczki Dyson CameraJet, niż żeby nie robił nic - i pod tym akurat podpisujemy się bez wahania. Trudno na ten moment jednoznacznie ocenić, jak się to sprawdzi w dłuższej perspektywie – na to potrzeba badań niezależnych od producenta.
Każde większe zaangażowanie w codzienną higienę jest jednak krokiem w dobrą stronę, nawet jeśli zaczyna się od sięgnięcia po nowe urządzenie.
Dyson podaje, że szczoteczka do zębów Dyson CameraJet usuwa do 69% więcej płytki nazębnej niż wiodące szczoteczki soniczne (test laboratoryjny) oraz że przy stosowaniu z firmowym płynem jest 13 razy skuteczniejsza w poprawie kondycji dziąseł od szczoteczki manualnej. To ostatnie badanie objęło 71 osób przez 4 tygodnie, a punktem odniesienia była zwykła szczoteczka ręczna.
Warto czytać te liczby ze świadomością, skąd pochodzą. Porównanie ze szczoteczką manualną zawyża różnicę - dla kogoś, kto już używa dobrej szczoteczki elektrycznej i nici, realna poprawa będzie mniejsza niż sugerują nagłówki. To oczywiście nie zarzut wobec urządzenia, tylko przypomnienie, jak działa marketing.
A jeśli wcale nie planujesz zakupu nowego gadżetu, ale chcesz poprawić swoją technikę, zapraszamy na wizytę. Trening higieny jest integralną częścią każdej wykonywanej przez nas higienizacji.
Ba! Możesz poprawić skuteczność oczyszczania nawet o 100% - pokażemy Ci, jak to zrobić.
Czy warto inwestować w szczoteczkę elektryczną, taką jak Dyson? I tak, i nie.
Są osoby, które doskonale opanowują technikę mycia szczoteczką manualną i wcale nie chcą ani nie potrzebują zmiany. Nie namawiamy - wybieramy dobrej jakości szczoteczkę i voilà!
Są jednak Pacjenci, a przyznamy, że jest ich większość, którzy wolą ułatwić sobie codzienne zadanie i korzystają ze szczoteczek sonicznych, elektrycznych czy magnetycznych.
Trochę jak w życiu: można myć naczynia ręcznie, a są nawet tacy, których to relaksuje, ale większość z nas i tak chętniej wybierze zmywarkę.

Szczoteczka Dyson CameraJet sprawdzi się u osób, które:
Uwaga! U Pacjentów z aparatem producent zaleca mycie zębów i irygację w osobnych trybach, czy jest to konieczne, aby jej bezpiecznie używać - będziemy weryfikować!
Ostrożniej podchodzimy do zakupu, gdy:
Jest jeszcze kwestia kosztów utrzymania: końcówki wymienia się (standardowo) co trzy miesiące (informuje o tym znacznik RFID) oraz po infekcjach w jamie ustnej, w tym opryszczce, dodatkowo zakupić trzeba niepieniącą się pastę i ewentualnie płyn.
Wymienne główki dopiero wchodzą do sprzedaży. Do wyboru są dwa rodzaje: standardowe, takie jak w zestawie, oraz delikatne. Za komplet dwóch końcówek trzeba obecnie zapłacić 109 zł.
Po stronie wygody wyróżnimy natomiast etui podróżne i tryb uśpienia pozwalający wozić szczoteczkę w bagażu podręcznym plus ładowanie szczoteczki i napełnianie pojemnika na płyn bez konieczności podłączenia stacji dokującej (jako opcja).

Dyson CameraJet to najciekawsza rzecz, jaka pojawiła się w domowej higienie jamy ustnej od lat – i pierwsza szczoteczka do zębów, która sama próbuje zrobić to, o czym mówimy Pacjentom na każdej wizycie. Jest delikatny, daje wyraźne uczucie świeżości, a kamera ma wartość edukacyjną, której nie ma żadna inna szczoteczka na rynku. Choć aplikacji np. w Oral B iO i monitorowania ruchów ręki absolutnie nie ujmujemy.
Wymaga wprawy, chlapie i kosztuje swoje.
Czy każdy powinien go kupić? Nie. Czy komuś, kto od lat nie sięga po nić dentystyczną, pomoże bardziej niż kolejne pouczenie w gabinecie? Bardzo możliwe. Najlepsze narzędzie higieniczne to takie, którego Pacjent faktycznie używa. To wiemy od lat, stąd instruktaż zawsze dobieramy do możliwości i nastawienia danego Pacjenta.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak wygląda Twoja higiena i co realnie wymaga poprawy, umów się na wizytę higienizacyjną w Kwiatek Dental Clinic - dobierzemy narzędzia do Twojej indywidualnej sytuacji i preferencji, niezależnie od tego, czy będzie to sprzęt za 2000 zł, czy standardowa szczoteczka, nić i szczoteczki międzyzębowe.
Klucz to dobre wskazówki JAK ich używać!

Czas pokaże, jak mawia klasyk.
Z ciekawością będziemy śledzić doniesienia od konsumentów.
Użytkownicy pierwszych partii urządzenia napotkali już pierwsze, dość istotne, problemy techniczne. Dyson potwierdził, że dotyczą one niewielkiej liczby egzemplarzy i są związane z wadliwym komponentem. Znając jednak markę, jej doświadczenie i pozycję na rynku, zakładamy, że producent szybko poradzi sobie z problemami technicznymi. Pytanie tylko, czy uda się zrobić to wystarczająco szybko, aby CameraJet nie stracił tego, co przy każdej tak głośnej nowości jest szczególnie cenne: efektu zaskoczenia, świeżości i statusu produktu, który przez chwilę staje się po prostu modny.
Strumień zaprojektowano jako delikatny dla dziąseł i szkliwa, a szczoteczka ostrzega przed zbyt mocnym dociskiem. Osoby z chorobami dziąseł lub w trakcie leczenia powinny jednak wcześniej skonsultować się ze swoim stomatologiem lub higienistką.
Nie jest to obowiązek, ale piana z klasycznej pasty i mętny płyn utrudniają pracę kamery. Producent zaleca pastę bez SLS o konsystencji żelu i przezroczysty płyn, jeśli sięgamy po zamienniki.
Producent kieruje ją do osób dorosłych. U dzieci lepiej sprawdzają się prostsze szczoteczki dopasowane do wieku i nadzór rodzica nad techniką mycia.
Nie. W Dyson CameraJet podgląd jest przesyłany do aplikacji w czasie rzeczywistym i nie jest zapisywany ani w telefonie, ani w chmurze.
